AOMEI Backupper Standard - Recenzja
#1
Backupy robić warto – przekonał się o tym każdy, kto kiedykolwiek stracił dane. Wstyd się przyznać, ale ja, stary forumowicz, przemądrzalec radzący każdemu wykonywanie kopii zapasowej, sam do niedawna nie robiłem pełnych backupów – ot, najważniejsze rzeczy gdzieś tam pochowane, a pełne zabezpieczenie danych  odkładałem na bliżej niekreślone kiedyś. Ostatnio jednak postanowiłem wziąć się za tę sprawę – w tym celu kupiłem dysk przenośny, i przekopałem oferty programów do backupu, Wybrany przez siebie produkt postanowiłem, przy okazji, zrecenzować.

Docelowo, kopia zapasowa obejmować ma 2 komputery. I o ile nowszy, z zainstalowanym Windows 7 x64 może obejść się z systemowym narzędziem do tworzenia kopii zapasowych (wprowadzonym właśnie w „siódemce”), to już Windows XP Home wymaga dedykowanego programu firmy trzeciej. Do tego marzyłoby mi się parę dodatkowych bajerów, jak backup przyrostowy lub różnicowy czy wsparcie dla przywracania na inne dyski, w tym maszyny wirtualne. Firm sprzedających podobne oprogramowanie jest wiele, a konkurują już nie tylko miedzy sobą, ale także ze sprawnie działającymi narzędziami systemowymi, stąd producenci prześcigają się w dodatkowych funkcjach, często dostępnych w wersjach darmowych. Szukając za programem (głównie na forum Wink) trafiłem na takie popularne rozwiązania:
̶ Macrium Reflect
̶ EaseUS Todo Backup Free
̶ Paragon Backup
̶ Horizon DataSys
̶ Veeam Endpoint Backup
̶ AOMEI Backupper Free
̶ Acronis True Image
Oraz nierozwijane już, ale wciąż lubiane i chwalone:
̶ Keriver 1-Click Restore
̶ AX64 Time Machine

Kto przeczytał tytuł wątku wie, mój wybór padł na AOMEI Backupper Standard, produkt autorstwa AOMEI Tech Co z siedziba główną w Chińskim Chengdu. Materiały reklamowe wersji darmowej obiecywały to, co od programu chciałem i jeszcze więcej. Najważniejsze cechy programu to:
̶ Pełna, przyrostowa i różnicowa metoda robienia kopii zapasowych;
̶ Kopia zapasowa całego dysku, partycji systemowej, wybranej partycji czy folderu;
̶ Przywracanie na innym sprzęcie, w tym maszynach wirtualnych;
̶ Synchronizacja wybranych folderów;
̶ Klonowanie dysków twardych;
̶ Przeglądanie stworzonego backupu;
̶ Planowanie zadań;
̶ Dodatkowe narzędzie do tworzenia rozruchowych dysków USB/pendrive’ów z Windowsem PE

Jeśli to wszystko okazałoby się prawdą, miałbym kompleksowe rozwiązanie, a żadne płatne bajery, typu powiadomienia e-mail czy implementacja blockchainów nie byłyby mi potrzebne.
Po instalacji i uruchomieniu pojawia się proste i przejrzyste menu, utrzymane w stonowanej kolorystyce. Funkcje programu są rozmieszczone pośród pięciu zakładek dostępnych po lewej. Podział jest logiczny i przejrzysty, a płatne funkcje oznaczone wyraźnie żółtą ikoną. Menu ustawień , łatwe do znalezienia, nie zawiera nic zaskakującego i zazwyczaj jest zdublowane przez kontekstowy przycisk pojawiający się w oknie dialogowym przy wykonywaniu operacji. Wykonane kopie zapasowe, czy zaplanowane operacje program traktuje jako „zadania” w panelu głównym. Przeglądając funkcje zdziwił mnie brak przycisków do tworzenia przyrostowych i różnicowych kopii – te pojawiają się dopiero z widoku zadania po wykonaniu pełnego backupu. Przy próbie wykonania jakiejkolwiek czynności program prowadzi nas za rękę przy użyciu „czarodzieja”, a w trakcie pracy stale informuje o postępach czy pozostałym czasie.

   
Interfejs programu - ekran główny widoczne utworzone zadania.

Zrobienie backupu to jedno, żeby być pewnym programu, trzeba kopie jeszcze przetestować! Testów dokonywałem na dwóch maszynach:
̶ starym laptopie Dell Inspiron 6400 z dyskiem 80 GB podzielonym na kilka partycji i Windowsem XP Home Edition. Sprzęt zalegający w szafie – zero do stracenia Wink
̶ Nowym PC z dwoma dyskami, SSD 240 GB na system Windows 7 64 bit oraz HDD 1 TB na dane, każdy z jedną partycją.
Jako nośnik kopii zapasowych służył 2,5’’ Dysk Transcend StoreJet 25M3 o pojemności 2TB, podłączany przez interfejs USB 3.0.

Próbowałem też wykonać testy na maszynach wirtualnych (żeby nie ryzykować „żywego” systemu),  ale ani Virtualbox, ani VMWare nie widziały przenośnego dysku z poziomu przywracania systemu po zbootowaniu. W ten sposób udało mi się jedynie sprawdzić przywracanie partycji (działa). Jeśli ktoś wie, jak to zrobić, dajcie znać! Mi szybciej było zaryzykować sprzęt roboczy, uprzednio wykonawszy zwykła kopie zapasową narzędziami systemowymi. Tak dla bezpieczeństwa.

   
Chińska uprzejmość programu - przed przywróceniem danych z kopii zapasowej prosi o wcześniejsze wykonanie kopii zapasowej...

Na pierwszy ogień poszedł stary komputer. Wykonałem na nim najpierw pełną kopię zapasową partycji F, następnie kopię partycji systemowej oraz, na koniec, kopię całego dysku. Zanim jednak przywróciłem cokolwiek, zagłębiłem się w interfejs sprawdzić, co program z plikami kopii zrobić potrafi. Przywracanie z jednego z wykonanych zadań, z poziomu głównej zakładki, wymaga jedynie zatwierdzania kolejnych okien. Jeśli jedna pokażemy ścieżkę do pliku obrazu, program gubi się, nie rozpoznając, że kopia pochodzi z tego samego komputera, nie proponuje automatycznego przypisania obrazów kopii do istniejących partycji. A jeśli chcemy przenieść na inny komputer to… musimy zapłacić.

Niestety, funkcja reklamowana na stronie producenta, wewnątrz programu okazuje się byś płatnym bajerem jedynie dla wersji Pro! I to nie jedyna taka zagrywka producenta, wiele funkcji opisanych za podstronie wersji standard dostępnych jest jedynie za opłatą! Dopiero ostatnia zakładka, z porównaniem wersji programu, przestaje kłamać. Za takie naciąganie nalezą się baty!

           
Porównanie zakladek restore dla wersji standard i comparision na stronie głównej.

Przywracałem w kolejności odwrotnej do wykonywania. Na pierwszy ogień wybrałem backup dysku. Poszedł sprawnie, w zadowalającym czasie system został przywrócony i ponownie uruchomiony. Pozornie wszystko było ok, jedynie dwa skróty na pulpicie straciły ikonę do czasu uruchomienia. Po ponownym mojego komputera okazało się, że program nie był litościwy dla ustawień partycji. Nie dość, że pozamieniał kolejność i pozmieniał nazwy partycji, to jeszcze ujawnił partycje odzyskiwania!

   
Próba "na sucho" przywrócenia obrazu systemu, podając ścieżkę od pliku kopii, zamiast z menu "zadań".

Miało to zabawne konsekwencje. Po pierwsze, z listy zadań zgubił pełen backup, a próba przywrócenia go ręcznie, oczywiście, wymagała gimnastyki z przypisaniem liter partycji do obrazów. Po drugie gdy wybrałem utworzone zadanie kopii systemu i nakazałem zrobienie kopii przyrostowej, program zabrał się za wykonanie pełnego obrazu partycji, a wynik zapisał na dysku wewnętrznym… pod literą, gdzie dawniej był dysk przenośny. Program nie dość, że miesza przypisane partycjom oznaczenia, to sam ich wymaga do poprawnego działania, nie informuje o tym i nie pozwala zmienić. Na osłodę dodam, że same dane przywrócił poprawnie.

             
Efekty przywracania dysku - zwracam uwagę na ilość i oznaczenia partycji.

Uff. Na „Nowym” komputerze spodziewałem się podobnych komplikacji, więc podszedłem do tematu inaczej. Najpierw utworzyłem kopię zapasową samego systemu i postanowiłem przywrócić – odbyło się to bez większych atrakcji, jedynie przy pierwszym uruchomieniu system jakby wolniej reagował. Później zabrałem się za kopię dysku z danymi – program w spakował i sprawdził spójność backupu w podobny do wbudowanych narzędzi systemowych, i bez potrzeby restartu przywrócił. Wtedy pomyślałem, że pewnie będę musiał, dla rzetelności, podzielić SSD na partycję i zobaczyć, czy tu się program też pogubi, ale nie – nawet przy przywracaniu dysku niepodzielonego na  mniejsze partycje, program „zgubił” literę do niego przypisaną.

   
Efekty przywracania dysku D na komputerze stacjonarnym

Kopie przyrostową, dla testu, zrobiłem na partycji systemowej Windowsa 7 po około 2 tygodniach od pierwszej kopii – niech ma jakieś zmiany do wykrycia. System udało się przywrócić, bez komplikacji, tym razem nie mam do dodania.

Intrygowała mnie też dodatkowa funkcja tworzenia dysku lub płyty, opartej na Windowsie PE, zawarta zarówno w pakiecie AOMEI, jak i dostępna jako oddzielny program AOMEI PE Builder. Kreator, poza przygotowaniem bootowalnego obrazu, instaluje na nim gotowe do działania programy AOMEI, kilka dostępnych za damo programów użytkowych do wyboru (m. In 7-zip, Everything, XnView) oraz kopiuje niektóre sterowniki z naszego systemu. To ostatnie niestety odbywa się automagicznie, bez możliwości interakcji i wyboru komponentów– mi, na przykład, sterownik RAMdysku zupełnie się nie przyda w środowisku odzyskiwania. Tak wykonany system, odpalony z pendrive… nie działa. Zarówno na VM, jak i na żywym systemie, przygotowany przez program system rzucał bluescreenem w momencie uruchamiania. Próbowałem na żywca ingerować w obraz i wyrzucić dodatkowe sterowniki, które mogły powodować konflikt, ale ze braki w doświadczeniu z operowaniem Windowsem PE zmusiły mnie do rezygnacji i musze skończyć krótkim „nie działa”. (Funkcja jest wspierana na systemach od 7ki wzwyż)

Programu nie mogę z czystym sumieniem polecić. Z jednej strony wymagane kopie robi, przywraca i utrzymuje spójność danych , wszystko w rozsądnym czasie. Z drugiej, nie mogę przeboleć fałszywej reklamy na stronie głównej, a niektóre jego funkcje nie działają do końca poprawnie, albo nie działają wcale. Niby nie są to błędy dyskwalifikujące, ale taki program powinien wzbudzać zaufanie, a jeśli myli się w podstawowych rzeczach, to ciężko mu zaufać. Zaawansowani błędy popełniane przez program szybko naprawią, ale mało doświadczonym kolegom nie polecę. Sam, jak znajdę czas, pewnie dalej poszukam czegoś lepszego.

Strona producenta: http://www.aomeitech.com/aomei-backupper.html

Aha uwaga - proszę o wszelką możliwą krytykę, komentarze, uwagi, poprawki itp. Nie ma znaczenia, że pierwszy raz coś takiego tu publikuje, lub że się znamy i lubimy, jak trzeba proszę po mniej jechać jak po burej suce.
Jakby to ułatwiało sprawę - ja was nie lubię. Ani trochę.
Człowiek, któremu zazdroszczą najlepszych pomysłów na sygnatury...
Odpowiedz
#2
Opis rewelka, jakbyś testował inne programy do backup to byłoby super.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#3
(29.03.2017, 00:23)Mcin napisał(a): Jakby to ułatwiało sprawę - ja was nie lubię. Ani trochę.
Dodany do blacklisty :*
1. Zawsze mam rację.
2. Jeśli nie mam racji, patrz pkt 1.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości